Jola Krukowska - Organizujesz własny ślub i potrzebne Ci wsparcie i informacje? Trafiłaś idealnie! Jola Krukowska

Cześć,

Organizuję śluby od 13 lat i teraz chcę tego nauczyć Ciebie! U mnie znajdziesz wszystko, co potrzebne, aby zorganizować ślub samodzielnie, albo zacząć organizować śluby dla innych i otworzyć dochodowy biznes.

Jakie jest moje WHY? Czyli skąd się wzięłam w ślubach

DAWNO TEMU, ZA GÓRAMI, ZA LASAMI

Muszę Wam się do czegoś przyznać: kiedy w 2006 roku zaczynałam pracę wedding plannera , to miałam w głowie taki plan, wizję, że przyczynię się do zmiany w branży ślubnej. Chciałam widzieć w ślubach więcej piękna i estetyki oraz sprawić, by słowo wesele nie jeżyło włosów na rękach, a jego dźwięk nie kojarzył się z wrogo brzmiącym słowem OBCIACH.

Chciałam świeżego powietrza w ślubach. Chciałam fanu i celebracji miłości na własnych zasadach.

SUPRISE!

Skąd ja się w ogóle wzięłam w tych ślubach i weselach? Przecież jeszcze kilka lat wcześniej, jako gość weselny ze zgrozą wymykałam się na chwilę przed północą do toalety. I był to znak, że niechybnie zbliżają się OCZEPINY, a oczepiny to ZUO, koszmar wszystkich młodych dziewcząt, zapędzanych do pompowania baloników, ku uciesze wszystkich nieznajomych wujków zapalczywie kibicujących zawodnikom tych starć.

Ano tak trochę na okrętkę się wzięłam. Przeczołgałam się przez różne doświadczenia dojrzewającego polskiego kapitalizmu, któremu wąs miał się dopiero zacząć sypać.

Więc liznęłam a to nieco parzenia kawy i robienia absolutnie wszystkiego w sekretariacie, a to agresywnej sprzedaży do powstających dopiero sieci marketów wnętrzarskich, a to produkcji w fabryce też liznęłam, ucząc się od starszych kolegów jak sprawić, by załoga radośnie zostawała po godzinach i kompletowała dodatkowe zamówienia, a potem też o sprawy marketingowe i informatyczne. Wprowadzałam integracje systemu ERP z automatycznymi systemami zamówień marketów i była to dla mnie absolutna frajda, magia i podnieta.

Tak naprawdę wtedy zaczynała się dopiero era internetów i po nocach uczyłam się jakie znaczki z podręcznika HTML wpisać do notatnika żeby wyszła z tego strona www. Boziu, co za magia! Ja pisałam te znaczki, a tu się materia stawała! Dziś kupujesz szablon, wrzucasz do Wordressa i hula.

A jak o Wordpressie mowa, to byłam pionierką, która odkryła, że to nie tylko ułatwienie życia, bo już nie trzeba w notatniku, ale że to jest krok milowy w SEO! Pozycjonowanie dopiero się rodziło, a gdy postanowiłam zostać wedding plannerką ostro się za owo SEO wzięłam i szybko zlądowałam na 1 miejscu  w Google. Nieźle nie? Dzisiaj to już nie tak prosto ;)

Ale zanim to SEO i śluby, to postanowiłam wziąć się za organizację szkoleń. Trochę przypadkiem ze szkoleń wyszły konferencje i największy fun miałam, gdy puszczona samopas na głęboką wodę wymyślałam sobie tematy konferencji, które mnie akurat jarały i na które dawali zaprosić się znani prelegenci, a bilety  kupowały kancelarie ministrów, wysyłając do nas całkiem prominentnych uczestników. Czy wspominałam, że załatwiałam na te konferencje sponsorów?  Dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale wtedy wystarczyło wysłać 100 maili (które sobie wymyślałam, bazę też zbierałam sobie sama), by pozyskać dwóch grubych sponsorów i 2-3 mniejszych.

BANG BANG! LUCKY LUKE

 

Ja zupełnie nie wiem, jak to się działo, ale zawsze jakimś cudem byłam jedną z pierwszych osób, które pojawiały się na tych nowych dzikich zachodach, by zdobywać nowe ziemie. Tak czy inaczej mając lat 26 zaczęło docierać do mnie, że starość już naprawdę blisko i jak tylko skończę 30tkę moje życie się zakończy. Zostanę niechybnie zwolniona, a moje miejsce zajmą co najmniej 3 atrakcyjne studentki, które sprzedadzą mi jeszcze urocze kopniaki na szczęście i do widzenia. Pomijam fakt, że każdego mojego szefa uważałam za idiotę (kto nie uważał?) (dlaczego to zawsze byli mężczyźni??), który nie dba o swoich ludzi. Musiałam więc działać szybko, bo czasu było mało. Gorączkowo zaczęłam rozglądać się za pomysłami na własny biznes.

Boziuniu, no czym ja się mogę zająć? CO ROBIĆ? JAK ŻYĆ? Jeszcze nie wiedziałam, ale wiedziałam na pewno, że jak już będę szefem, to będę dobrym szefem. Takim dobrym. Fajnie pisze się to po latach, hahahah :) Dobry szef. Szybka Poczta Polska. Piękny postmodernizm (wrocławski).

DON’T STOP ME NOW, I’M HAVING SUCH A GOOD TIME

Jak zwykle pomogło natchnienie. Takie klasyczne, jak w filmie. Jadąc autem po prostu spłynął na mnie obłoczek i przypomniało mi się, że będąc jeszcze w liceum oglądałam w TVP2 amerykański serial „Second Chances” i w jednym z odcinków pojawiła się kobieta, która biegając z notesem w ręku wśród rozgardiaszu weselnych przygotowań wydawała ludziom dyspozycje, coś sprawdzała, z kimś rozmawiała i wyglądała jak BUSSINESS WOMAN. To była osoba, która EWIDENTNIE prowadziła biznes. I była na tym weselu do czegoś wynajęta.

Ale za Chiny ludowe pojąć nie umiałam do czego?!? Co to było? Wtedy, w liceum nie mogłam ogarnąć. Ale potem mnie olśniło, że to jest robota! Organizatora wesel! Już nie pamiętam jak i kiedy do tego doszłam, ale kiedy tak jechałam autem i główkowałam, jak zapobiec przedwczesnej zawodowej śmierci, bo przecież trzecia dyszka się zbliża i MUSZĘ otworzyć swój biznes, to właśnie wtedy spłynęło na mnie, że przecież mogę organizować śluby!!!! Skoro organizowałam szkolenia – ba! – konferencje, z ministrami, to co, ślubu nie zorganizuję?! Na raczej….. pffffff…..

Mega podjarana wróciłam do domu, będąc pewna, że odkryłam Amerykę i NA PEWNO NIKT w Polsce przede mną na to nie wpadł. Nikt, nie ma szans. Odpalam internety, a tam……. tadam…… Syrówka. Katarzyna Syrówka. Do tego Izabela. No dobra, była pierwsza, matko chrzestna, oddajemy Ci cześć :)

Byłam zawiedziona.

Istniało w Polsce już kilka firm. Ale co tam, i tak będę jedną z pierwszych, na pewno jest jeszcze dużo miejsca. A ja jestem taka zajebista, tak ogarniam życie, że luz. BĘDĘ KONSULTANTEM ŚLUBNYM.

I to jest ten moment. TO JUŻ.

To jest ten przydługi wstęp. Nie wiem czy pamiętacie, ale pół godziny temu postanowiłam wyjaśnić Wam, jakim to cudem dziewczyna, która nie znosiła polskich wesel założyła agencję ślubną. No więc właśnie to jest ten moment, doszłam.

LOVE AND MARRIAGE

Wiecie, ja tu śmichy chichy, że 30tka, że śmierć, że robota, ale… było mi autentycznie żal moich znajomych, fajnych i mądrych ludzi, kiedy tak patrzyłam na nich, jak nagle wpadają do studni weselnego kiczu, bo na rynku nie było niczego innego, a rodzina i znajomi powtarzali, że tak było i będzie!

A oni tak lewitowali, wyjęci z jednej rzeczywistości i włożeni do drugiej, tandetnej, w te przebrania śmieszne i jak te pacynki w kosmosie musieli udawać, że jest w porządku, a tu grawitacji brak (dosłownie i w przenośni) i nie wiadomo gdzie ich ta rakieta zaniesie. A jaka brzydka była ta rakieta!

Ja to od razu założyłam, że oswobodzę tych ludzi. Że powiem im, słuchajcie, a wiecie że można ładniej? I że tego dmuchania balonów nie trzeba? A oni mi, że serio?? O ja!….. Naprawdę?!? Dzięki! Kochamy Cię Jola! Jakie piękne to nasze wesele! Takie odjechane, ale romantyczne jednocześnie!

UPADAJ SIEDEM RAZY, PODNOŚ SIĘ OSIEM

Nie żeby te moje pierwsze wesela były jakieś na odlocie. No nie, jak patrzę wstecz, to przecież ja brustaszy od butonierki nie odróżniałam…. Ale krok po kroku, cisnęłam do przodu, uczyłam się, inspirowałam, dawałam przykład i cisnęłam i robiłam i pracowałam, trochę się załamywałam, potem wstawałam, potem znowu się załamywałam, potem znowu znajdowałam na siebie i na śluby nowe spojrzenie i… tak znienacka minęło 13 lat. Serio!

LEPIEJ ZAPALIĆ ŚWIECĘ, NIŻ PRZEKLINAĆ CIEMNOŚĆ

Ale powiem Wam, że głupia byłam, bo wracając do Kasi Syrówki, to ja nie poszłam na jej szkolenie. Zaparłam się, że nikt z Polski nie będzie mnie uczyć. Znalazłam sobie książki na Amazonie, obkupiłam się jak szalona i uczyłam się. Żeby było jasne, wtedy E-BOOKI NIE ISTNIAŁY. Trzeba było te książki zamówić tradycyjną pocztą i czekałam na nie miesiąc chyba. Dowiedziałam się z nich takich rzeczy, jakich się w Polsce nie dowiesz, ale nie dowiedziałam się też niczego o robieniu biznesu w Polsce. To był ich niewątpliwy minus, ale ja połapałam się w tym dopiero po dwóch latach! Hahahahah! Niezły ubaw. Dopiero po dwóch latach ogarnęłam, że biznes w Polsce to nie biznes w USA. Jasne, trzeba się uczyć jak oni to robią, bo w zasadzie wszystko co u nich, to za parę lat pojawia się u nas, ale realia nasze trzeba znać. W tym miejscu chcę Cię Kasiu oficjalnie przeprosić i siebie też, że nie przyszłam wtedy na Twoje szkolenie :) Gupia byłam. No ale nic, zapłaciłam za swoje błędy i tyle.

I TAK POWSTAŁ PINTEREST

Wracając do fanu i ślubów na własnych zasadach… To czy wiecie skąd czerpało się estetyczne inspiracje? Otóż z książek i gazet. A jak się chciało być przed innymi, to trzeba było obkupić się książkami florystycznymi na Amazonie, w USA oczywiście i potem z tymi książkami zapakowanymi w walizkę na kółkach dymać na spotkania z klientami. Ale wrażenia, jakie robiłam na moich parach nie zapomnę nigdy. Warto było się pocić i targać te kilogramy.

POWRÓT DO PRZYSZŁOŚCI

A teraz szybki forward i jesteśmy dzisiaj. Jest październik 2019, siedzę na swojej milusiej kanapie i popijam wino. I tak rozmyślam sobie. Po co mi to wszystko? Po co te napinki, to ścieranie się z systemem (takim i innym) i niepewność polskiego przedsiębiorcy? No po co? I wiecie co? Wychodzi mi na to, że po piękno. Po prostu. To jest silniejsze ode mnie. I po wolność też. To już w ogóle jest najsilniejsze.

Uważam, że jesteśmy na tym świecie po to, żeby oglądać piękne zachody słońca, przytulać się z najbliższymi i sprawiać innym radość. Nie jesteśmy tu po to, żeby cierpieć.

Wszystkich nas ciągnie do piękna i do szczęścia, do radości. Uważam, że to jest właśnie nasze przeznaczenie. I myślę, że człowiek dopiero wtedy zaczyna czuć się spełniony, gdy znajduje swój sposób na dawanie innym piękna, harmonii i dobra.

NASZE ŻYCIE JEST TAKIM, JAKIM UCZYNIŁY JE NASZE MYŚLI

Jakimś sposobem zdarzyło się tak, że moja droga do dawania innym piękna i szczęścia zawiodła mnie do ślubów. To tutaj osiadłam zrządzeniem losu, w tym się wyspecjalizowałam i w tym jestem dobra.

Skoro to robię i skoro jestem w tym dobra, to widocznie to jest to moje powołanie w życiu, aby poprzez działanie w tej branży, w ślubach, dawać ludziom piękno i radość: robię śluby, pokazuję śluby i pokazuję jak robić śluby (dla siebie i dla innych, jako wedding planner).

Nie żeby wszystko co robię było takie idealne i zawsze mi wychodziło! Wiele rzeczy nie wychodzi, ale cóż… taki jest świat. Jednak przyjemniej jest po prostu wstać, otrzepać się i iść dalej, niż wpadać w rozpacz i rwać włosy w głowy – jeszcze nam potem zabraknie tych włosów, i co?!?

A w jaki sposób Ty dajesz światu piękno i radość? A może masz już na to plan? Przyznasz się? :)

Komentarze są zasilane przezCComment

BIERZESZ ŚLUB? NIE CZEKAJ I POBIERZ BEZPŁATNIE

Twój Osobisty Harmonogram Przygotowań Ślubnych

Pobierz go teraz!

Haromonogram przygotowań ślubnych

Bierzesz Ślub? Potrzebne Ci wsparcie i informacje, jak zrobić to łatwo, szybko i dobrze?

 

Zapraszam na mojego video bloga gdzie znajdziesz wiele ciekawych wskazówek i podpowiedzi.

Odwiedź mój vlog